Główna » 2012 » Grudzień » 30 » Zmyśliła porwanie dzieci. Przed kamerami zalewała się łzami, za drzwiami się śmiała
18:51
Zmyśliła porwanie dzieci. Przed kamerami zalewała się łzami, za drzwiami się śmiała

screen9

Jest październik 1994 roku. Serwisy informacyjne największych amerykańskich telewizji nadają rozpaczliwy apel 23-letniej Susan Smith. Kobieta łamiącym się głosem apeluje o pomoc w poszukiwaniach synów, porwanych przez tajemniczego, czarnoskórego mężczyznę. Kilka dni później media pokażą, jak skuta kajdankami Smith wprowadzana jest do budynku sądu.
Historia, jaką Smith opowiedziała przesłuchującemu ją policjantowi, zszokowałaby każdego rodzica. Matka 3-letniego Michaela i 14-miesięcznego Alexa zeznała, że kiedy zatrzymała się na czerwonym świetle, do auta podbiegł czarnoskóry mężczyzna i wyciągnął ją zza kierownicy. Napastnik odjechał z piskiem opon, z dwójką dzieci przypiętych pasami na tylnej kanapie.

Sprawa wyglądała bardzo poważnie, więc do poszukiwań skierowano wszystkie policyjne patrole. W przeszłości zdarzało się, że dzieci były porywane przypadkowo - przy okazji popełnienia innego przestępstwa. W takich sprawach trzeba działać szybko, bo sprawca mógł porzucić je w odludnym miejscu, gdzie groziła im śmierć z wychłodzenia.

Jej mimika zdradzała ulgę

Do akcji poszukiwawczej natychmiast przyłączyły się media. Dramatyczny apel Susan do porywacza i jej prośbę o pomoc, skierowaną do mieszkańców rodzinnego Union, obejrzały miliony telewidzów w całym kraju. W międzyczasie policja przesłuchiwała panią Smith, próbując ustalić wszystkie okoliczności tajemniczego zdarzenia.

Funkcjonariusze szybko nabrali podejrzeń - wersja, jaką podawała kobieta, po prostu "nie kleiła się". Susan zeznała na przykład, że kiedy zatrzymała auto na skrzyżowaniu, w pobliżu nie było innych samochodów. Policjanci ustalili, że to niemożliwe - gdyby ulica była pusta, wbudowana w sygnalizację fotokomórka automatycznie zmieniłaby światło na zielone.

Obeznanych z mową ciała funkcjonariuszy dziwiło też zachowanie kobiety - choć mówiła łamiącym się głosem i obficie zalewała się łzami, jej mimika zdradzała zupełnie inne emocje - raczej ulgę niż rozpacz.

Po dziewięciu dniach drobiazgowych przesłuchań, złapana na kłamstwie matka w końcu wyjawiła prawdę. Nie było żadnego porwania, tajemniczy napastnik nigdy nie istniał. Feralnego wieczora Susan pojechała nad pobliskie jezioro, przypięła dzieci do fotelików i zwolniła ręczny hamulec. Auto powoli stoczyło się do wody i zatonęło. Nurkowie, którzy natychmiast przeszukali zbiornik, potwierdzili przerażające fakty. Wewnątrz mazdy znaleziono ciała dwóch chłopców.

Smith aresztowano, prokurator postawił jej zarzut podwójnego morderstwa. Za taki czyn w Karolinie Południowej groziła kara śmierci.

W obecności kamer zalewała się łzami, na zamkniętym posiedzeniu chichotała

Prokuratura zebrała również kilka poszlak, wskazujących na motyw zbrodni. Małżeństwo Susan i Davida Smithów od dłuższego czasu przeżywało kryzys. Para żyła w separacji, kobieta miała licznych kochanków. Kiedy spotkała Toma Finleya, zamożnego przedsiębiorcę z Union, złożyła pozew o rozwód. Oskarżyciel uznał, że dzieci stanowiły dla niej przeszkodę w "ułożeniu sobie życia na nowo", dlatego z zimną krwią postanowiła się ich pozbyć.

Obrona starała się udowodnić, że śmierć Alexa i Michela nastąpiła w wyniku tragicznego zbiegu okoliczności. Według adwokata pogrążona w depresji i nadużywająca alkoholu kobieta postanowiła popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo - zgładzić siebie i dzieci. W ostatniej chwili rozmyśliła się jednak i uciekła z zanurzającego się w jeziorze samochodu. Na uratowanie synów nie starczyło jej czasu.

Próbując obalić tezę adwokata, prokurator Tom Pope wnioskował o przeprowadzenie eksperymentu procesowego. Nad brzegiem jeziora, które kilka miesięcy wcześniej stało się sceną dramatu, ustawiono Mazdę 323 - taki sam model, jaki posiadała Smith. Tym razem w środku znajdował się balast i kilka kamer wideo. Kiedy wszystko było gotowe, oskarżyciel zwolnił ręczny hamulec. Samochód tonął całe sześć minut - właśnie tyle czasu miała Susan na uratowanie swoich dzieci. Nie zrobiła nic, zapewne biernie przyglądając się tragedii.

Najbardziej szokująca była jednak reakcja samej oskarżonej. Kiedy na zamkniętym posiedzeniu, bez obecności ławników, sąd decydował o dopuszczeniu dowodu, czyli nagrania z powyższego eksperymentu, kobieta chichotała, ignorując to, co wyświetlane było na ekranie. Dopiero na sali sądowej, w obecności kamer, ławników i publiczności, targnął nią spazmatyczny płacz. Pomimo tej teatralnej gry, eksperyment zrobił na przysięgłych ogromne wrażenie. W ich oczach Smith wyglądała teraz jak potwór w ludzkiej skórze.

Morderczyni czy ofiara?

Na pytanie, dlaczego matki zabijają własne dzieci, od dziesięcioleci próbują odpowiedzieć antropolodzy, psychiatrzy i kryminolodzy. Najczęstszą przyczyną, przez długie lata powodującą najwięcej przypadków dzieciobójstw, była bieda. Kobiety mordowały potomstwo, bo pojawienie się kolejnej osoby, którą trzeba wyżywić, zagroziłoby bytowi pozostałych członków rodziny.

W przypadku Susan Smith ten motyw nie wchodził w grę - miała niskopłatną, ale stabilną pracę, zaś jej mąż zarabiał nie najgorzej. Również dzieci nieplanowane są częściej zabijane przez własne matki. Jednak od 1973 roku i legalizacji aborcji w Stanach Zjednoczonych ta przyczyna coraz rzadziej występuje w policyjnych aktach. Kryminolodzy wskazują też na "grupę ryzyka". Skrupulatnie prowadzone statystyki dowiodły, że własne potomstwo najczęściej mordują kobiety, które zaszły w ciążę w młodym wieku, są słabo wykształcone i wykazują zachowania aspołeczne - są uzależnione od alkoholu, popełniają drobne przestępstwa albo posiadają osobowość psychopatyczną.

Oczywiście żaden sąd nie uznaje powyższych okoliczności za łagodzące. Obrońcy Susan Smith musieli poszukać innych sposobów na uchronienie jej przed krzesłem elektrycznym. Obrona próbowała wzbudzić litość ławników, sądu i opinii publicznej, przedstawiając morderczynię niemalże jako ofiarę. Okazało się, że jako dziecko Susan była wykorzystywana seksualnie przez ojczyma, a jej ojciec popełnił samobójstwo. Kobieta również miała za sobą kilka prób samobójczych. W ostatnim słowie mecenas zacytował Biblię - "Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem". Szansą dla Smith był też fakt, że w Karolinie Południowej od ponad stu lat nie skazano kobiety na śmierć.

Salomonowy wyrok

Dnia 27 lipca 1995 roku ogłoszono długo oczekiwany werdykt. Ława przysięgłych nie uwierzyła w próby usprawiedliwienia postępku Susan jako wyniku choroby psychicznej oraz w wersję obrony o nieudanym samobójstwie. Sześć kobiet i sześciu mężczyzn jednogłośnie uznało Smith winną podwójnego morderstwa. Ławnicy równie jednomyślni byli wydając wyrok: karę dożywotniego więzienia. O przedterminowe zwolnienie Susan Smith będzie mogła ubiegać się dopiero po upływie trzydziestu lat od skazania, czyli w 2024 roku. Będzie miała wtedy 53 lata.

* Najcięższe przestępstwa: zbrodnie seryjnych morderców, zabójstwa dokonywane przez pedofilów albo mordy na członkach własnej rodziny przyciągają uwagę brukowej prasy i zainteresowanie opinii publicznej. Często wydaje ona wyrok, zanim oskarżony stanie przed niezawisłym sądem. A na sali rozpraw jego wina często przestaje być oczywista. Pokaże to nowy serial dokumentalny "Słynne wyroki Temidy", emitowany na kanale Discovery ID w każdą niedziele o godz. 21.30.

Kategoria: W świecie | Wyświetleń: 281 | Dodał: Merlin | Tagi: porwanie dziec | Rating: 0.0/0
Liczba wszystkich komentarzy: 0
Яндекс.Метрика Flag Counter
VIP promotion - Only the right people on your site! Реферальные банеры WMrub - сервис рекламных решений! WMRFast - лучшее место для заработка SEO last - Система заработка и продвижений!RuCaptcha - заработай на вводе каптч